Blog
Masz dosyć zgiełku miasta? Chcesz uciec przed hałasem i tłumem turystów odwiedzających Chiang Mai? Potrzebujesz naładować baterie i pooddychać świeżym, górskim powietrzem?
Mam dla ciebie ofertę: wybierz się z nami na kawę na drzewie.
Tak, dobrze przeczytałeś … na drzewie o nazwie “The Giant”. Tak właśnie nazywa się restauracja i niewielki hotelik, który jest umiejscowiony na ogromnych gałęziach jednego z drzew w okolicy Doi Saket.
Wskakuj.
Jak dojechać?
Z Chiang Mai jedziemy drogą 188 w kierunku Chiang Rai. Z niej skręcamy w prawo na drogę 3005.
Przejeżdżamy przez tajskie wioski, z każdej strony drogi stoją domy jeden przy drugim. Identycznie jak na polskich wioskach. Jednak tajskie domy, ich architektura oraz podwórka są całkiem odmienne od naszych. Wiele z nich wybudowano na palach. Często podwórku suszą się w słońcu ziarna kawy. Widać czym zajmują się okoliczni mieszkańcy. Uprawą kawy.
Wiele domów jest drewnianych oraz pokrytych blachą falistą.
Odmienne są też wiejskie krajobrazy.
Wspomnieć muszę również o roślinności, która jest całkiem odmienna od naszej, europejskiej.
Cały czas towarzyszą nam drzewa palmowe, bambusowe czy bananowe, które rosną tu dziko, jak nasze przydrożne topole.
Kwiaty, które kwitną przez cały rok kuszą kolorami oraz egzotycznymi kształtami. Niejednokrotnie nie znam ich nazwy gdyż widzę je po raz pierwszy.




Po drodze dostrzegamy tajską stację benzynową. Cudna.
Trasa wiedzie wzdłuż zboczy górskich porośniętych tajską dżunglą, a w dole słychać szum wody. Miałam wrażenie, że co kilkaset metrów słyszę wodospady. Na kolejnym postoju sprawdzam skąd dochodzi ten szum wody. Okazało się, że droga, którą podążamy wiedzie wzdłuż strumienia.
Jego dno stanowiły kamienie, a różnice wzniesień tworzyły niewielkie kaskady i wodospady, a szum wody spływającej po nich towarzyszył nam całą drogę.
Zbliżamy się do celu. Droga robi się coraz bardziej kręta a podjazdy wydają się niesamowicie ostre.
Czuć też chłodniejsze powietrze. Znak, że jesteśmy coraz wyżej.
Dojeżdżamy do parkingu i wreszcie oczom naszym ukazuje się napis nad wielką bramą: ‘The Giant”.
The Giant
Przechodzę przez bramę i podziwiam Giganta. Ogromny. Gałęzie ma chyba 20-metrowe. Wysoki na ok 30 metrów.
Do restauracji prowadzą dwa podwieszane mosty, jeden z nich to wejście a drugi wyjście. Na moście mogą jednocześnie przebywać tylko dwie osoby.
Trochę się kołysze, co chwilę muszę się zatrzymać aby powstrzymać huśtanie.
Docieram na coś w rodzaju pomostu gdzie znajdują się stoliki i krzesła. To restauracja. Z prawej strony zauważam wolny stolik oraz huśtawkę.
Od razu siadam w wielkim koszu zwieszonym na jednej z gałęzi ‘Olbrzyma’.
Zamawiamy kawę i coś do pezgryzienia, bo troszkę zgłodnieliśmy po wrażeniach z podróży oraz z nadmiaru świeżego powietrza.
Rozglądamy się po okolicy, podziwiamy widoki. W takiej scenerii kawa smakuje wyśmienicie.
Nasza wizyta u "Olbrzyma"
Pod restauracją znajdują się pokoje hotelowe gdzie można skorzystać z noclegów. Sprawdźcie tutaj.
Jak kiedyś będziemy w tych okolicach to na pewno zaglądniemy, aby nacieszyć się zapachem tajskiej dżungli, smakiem lokalnej kawy oraz widokiem pięknego krajobrazu z gałęzi ‘Olbrzyma’.





