Miasteczko Hakone Yumoto

Tu życie płynie powoli, swoim rytmem

Z hotelu Tonosawa Ichinoyu Honkan Ryokan ruszamy na piechotę do pobliskiego miasteczka Hakone Yumoto.

Mamy prawie trzy godziny na spacer po okolicy. Jako, że miejscowość Tonosawa usytuowana jest w dolinie górskiej, poruszamy się poboczem jedynej drogi wijącej się wzdłuż górskiej rzeki.

Przekraczamy kilka mostów i podziwiamy wartkie wody strumienia oraz otaczające nas wzgórza pokryte niestety pierzynką chmur.

Pada cały czas. Buty mam przemoknięte, skarpetki również. Po 15-to minutowym spacerku zabudowania gęstnieją i zauważamy lokalne sklepiki oraz kilka restauracji. Wstępujemy do jednej z nich na wyśmienitą zupę ‘ramen’ oraz słynną japońską sake. Yamasoba Soba Shop na mapie.

Przed wejściem do restauracji zauważamy urządzenie do pakowania mokrego parasola w foliowy worek. Ciekawy wynalazek, bo pozwala w parę sekund owinąć w folię ociekający wodą parasol i wejść do środka bez zostawiania za sobą mokrej smugi. 

Zamawiamy ulubioną zupę Ramen z popularnym w tym rejonie makaronem ‘soba’. Zrobiony jest on z mąki gryczanej i nie każdemu może posmakować ze względu na specyficzny smak. Ciepły posiłek rozgrzewa nasze żołądki. Po pierwszym kieliszku ‘sake’ odczuwam przyjemne ciepełko rozchodzące sie do najdalszych zakątków mojego zziębniętego oraz przemoczonego ciała. Po drugim, moje nogi robią się miekkie. Musimi odczekać. Nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości mocnego trunku.

Przyglądamy się siedzącym dookoła lokalnym biesiadnikom. Większość z nich to osoby starsze, które zapewne spotykają się tutaj ze znajomymi albo po prostu są stałymi bywalcami tej nie drogiej restauracji.

Po wyjściu z restauracji spacerujemy dalej wzdłuż głównej ulicy. Na szczęście przestało padać. Docieramy do stacji kolejowej oraz dworca autobusowego Hakone Yumoto. Zaglądamy nad rzekę, gdzie spotykamy starszą parę Japończyków w pięknych tradycyjnych strojach.

Hakone Yumoto przypomina polskie miasteczka usytuowane w dolinach gór urokliwie zasnutych pierzyną chmur. Tu życie płynie powoli, swoim rytmem. Nie znaleźliśmy tu tłumów japońskiej metropolii, spotkaliśmy tylko kilku turystów, co pozwala nam na swobodne zwiedzanie okolicy, delektowanie się widokami porośniętych lasem wzgórz oraz obserwowanie lokalnych mieszkańców.

Wsiadamy do autobusu i wracamy do naszego hotelu, gdzie wreszcie możemy osuszyć oraz zmienić przemoczone ubrania.

Chcesz wyemigrować do Azji?

Asia

Autorka Bloga

Asia

To jeszcze nie wszystko!

Zobacz też moje wyprawy na Instagramie: