Przesiadka w Hong Kongu

Co robić w nocy w Hong Kongu kiedy masz przesiadkę?

Lecimy do Tokio z przesiadką w Hongkongu.

Lądujemy około północy. Jako, że do następnego lotu mamy ponad 9 godzin postanawiamy wyruszyć w miasto.

Podróż z lotniska do stacji Hong Kong na wyspie o tej samej nazwie zajęła nam ok 30 minut. Ze stacji metra wyruszyliśmy pieszo do naszego hotelu. Po drodze mijaliśmy mniejsze i większe restauracje i puby. Było już dobrze po 1 w nocy lokalnego czasu, a miasto dalej tętni życiem. Zdecydowanie rozrywkowa dzielnica. Jedynie co mnie zdziwiło to brud i śmieci na ulicy i chodnikach.

Mojego głodomora nie udało mi się skusić na domowe kanapki, więc wstępujemy do jednej z otwartej i gwarnej jadłodajni Tsui Wah Restaurant. Jej lokalizację znajdziesz na mapie.

Zamawiamy zestawy dań, ja z kurczakiem a Gary z wieprzowiną. Za nas dwoje płacimy około 150 złotych. Na stół wjeżdża zupa, sałatka, kotlet z kurczaka i frytki oraz napój do wyboru.

Ja już po paru łyżkach zupy jestem pełna, zjadam tylko warzywa, a kurczaka tylko próbuję. Gary w swoim żywiole.

Przy sąsiednim stoliku dwaj młodzieńcy żywo dyskutują na tematy związane z miastem. Oboje nadstawiamy uszu z zaciekawieniem. Nie wiem dokładnie w którym momencie dołączamy się do rozmowy.

Przesympatyczni panowie, jeden z UK a drugi z Singapuru. Od nich dowiedzieliśmy się, że ta restauracja operuje 24 godziny na dobę. Polecam, jeśli jesteście w tych okolicach po północy.

Przed podróżą zarezerwowaliśmy również nocleg. Udało się nam zabukować pokój z dużą zniżką w Mini Hotel – tutaj zobacz więcej na jego temat.

Za dwie osoby zapłaciliśmy ok 170 złotych. Wygodnie, a nie na lotnisku z chrapiącymi sąsiadami, no i z prysznicem za darmo.

Oprócz niego w rogu pokoju znajdowała się niewielka półka na której stał czajnik oraz telefon. Pod oknem, za oszklonymi drzwiami, toaleta, umywalka oraz prysznic. Dziwne rozmieszczenie pokoju. Gdy brałam prysznic miałam wrażenie, że z zewnątrz ktoś mnie może podglądać. Jednak zmęczona macham na to ręką i po chwili ląduję w łóżku. Mamy tylko 3 godziny snu. Kiedy budzi mnie alarm mam wrażenie, że dopiero co przyłożyłam głowę do poduszki. Nie warto było się wogóle kłaść.

Wstajemy pośpiesznie gdyż następny lot mamy za 3 godziny a musimy dojechać na lotnisko.

Wymeldowanie, taksówka na dworzec kolejki metra (20 dolarów) i ruszamy w dalszą drogę.

Mijamy po drodze dziesiątki ogromnych wieżowców, które pokrywają najmniejszy skrawek tej metropolii.

Zaludnienie w HK jest niewyobrażalnie duże. Hongkong ma jedną z najwyższych średnich gęstości zaludnienia na świecie (6200 osób na km kwadratowy). Miejscami dochodzi ona (wg. Cioci Wikipedii) do 43 tysięcy osób na km kwadratowy!!! Z tego też powodu ulice są naprawdę wąskie, a budowle pną się wysoko ku niebu. Kiedy zadzieram głowę wiele z nich rzeczywiście znika w chmurach. Robi wrażenie.

 

Docieramy na lotnisko. Bagaży nie mamy, nadane bezpośrednio do Tokio. Jedyne co musimy zrobić to odebrać karty pokładowe (boarding pass) i wsiąść do samolotu. Przed wylotem z Tajlandii dostaliśmy ulotkę z informacją, że karty pokładowe odbierzemy na terminalu 1. Tam też się udajemy. 

Jednak na miejscu pani z informacji powiadamia nas, że nasze linie lotnicze odprawiają pasażerów z terminala 2. Udajemy się wiec na tenże terminal, a nie powiem spacerek niezły. Przy odbiorze kart pokładowych poinformowano nas, że samolot linii Hong Kong Express odlatuje z terminala 1. Tam też wracamy, oczywiście pieszo. Nie wiem czy specjalnie to robią ale dali nam niezły wycisk z samego rana. Dzisiaj odpuszczam sobie spotkanie z Chodakowską. 😛

Przyśpieszamy więc bo czasu coraz mniej. Po drodze kupujemy kawę i docieramy do bramki 521 na pięć minut przed jej otwarciem. Trochę zziajani siadamy w poczekalni i delektujemy się kawą. Nie minęła minuta i słyszymy, że zmieniono nam bramkę z 521 na 229. Znowu maraton. Niektórzy pasażerowie zaczynają już biec.

Po pokonaniu ruchomymi schodami kilku poziomów lotniska w dół wsiadamy do pociągu. Z pociągu znowu schodami na górę i ponownie w dół. Ostatecznie lądujemy w autobusie, którym docieramy do samolotu.

Lotnisko w Hong Kongu jest olbrzymie i niejednego mogą przerażać odległości, aczkolwiek oznakowanie oraz obsługa przyjazna pasażerom,

Linie lotnicze Hong Kong Express przypominają nam niskobudżetowe europejskie linie Ryanair, gdzie za wszystko musisz dodatkowo zapłacić. Bez rewelacji.

Pierwsze spotkanie z Hongkongiem odbieram pozytywnie chociaż trochę drogo. 

Warto jednak wyjść z lotniska i poczuć klimat tej ogromnej azjatyckiej metropolii oraz zawrzeć nowe znajomości.

Wrócimy tutaj w drodze powrotnej i może uda się nam coś więcej zobaczyć.

Do następnej wizyty.

Chcesz spróbować żyć jak expat w Tajlandii?

Jak sfinansować podróże?

Asia

Autorka Bloga

Asia

To jeszcze nie wszystko!

Teraz możesz na bieżąco śledzić moje wyprawy: