Na wyposażeniu pokoju znajdujemy telewizor (nie używaliśmy) czajnik, kawę, herbatę, mleko w proszku i cukier oraz wodę w butelkach. Jak się dowiedzieliśmy później w recepcji woda z kranu jest w Japonii całkowicie bezpieczna, więc używaliśmy jej do przyrządzania kawy czy herbaty bez obaw. Dodatkowo bielutkie ręczniki, szlafroki, kapcie, kosmetyki oraz suszarka należały do wyposażenia pokoju. W hotelu znajduje się pokój dla palaczy, ku radości Garego, oraz pralnia.
Hotelowa restauracja w japońsko-zachodnim stylu serwuje śniadania w formie bufetu. Nasz pobyt w tym hotelu jest zbyt krótki i niestety nie mamy okazji spróbować wszystkich jakże wyśmienicie wyglądających potraw oraz napitków. Pomimo tego zdecydowanie jesteśmy zadowoleni z pobytu w Hotelu Richmond i na pierwszą noc w Japonii to doskonały wybór.
Po szybkim prysznicu oraz kawie od razu czujemy się rześko. Zbliża się 6 po południu. Jako, że umówieni jesteśmy na kolacje ze znajomą Japonką, pośpiesznie schodzimy do recepcji. Minako wita nas szerokim uśmiechem oraz japońskim powitaniem “konicziła”. Nie musimy daleko chodzić bo restauracja znajduje się w budynku obok.
Po kolacji ruszamy na spacer po najbliższej okolicy czyli uroczej dzielnicy Asakusa. Jej lokalizację sprawdź na mapie.
Dawniej była to dzielnica rozrywki oraz rozpusty, gdzie spotkać można było gangsterów, gejsze i kurtyzany, artystów, pisarzy i aktorów oraz żebraków. W czasie II Wojny Światowej dzielnica została doszczętnie zniszczona i odbudowana w latach 50-tych.
Dzisiaj to głównie dzielnica turystyczna, gdzie większość budynków to sklepy w większości z pamiątkami oraz restauracje, a jej dawna mniej sławetna świetność należy już do historii.
Asakusa to jeden z najbardziej fascynujących obszarów w Tokio, można porównać do labiryntu małych, wąskich uliczek. Panuje tu prawdziwy klimat dawnego Tokio i jest to idealne miejsce do spacerów, zakupów oraz spróbowania smaków japońskiej kuchni.