Blog
Wat Umong jest jedną z ponad 300 świątyń znajdujących się w Chiang Mai. Jest ona wyjątkowa, a to z tego powodu, iż znajduje się częściowo pod ziemą. Warto tu zaglądnąć jeśli masz dosyć typowych, ociekających złotem świątyń buddyjskich miasta.
Położona u podnóża zalesionych zboczy góry Doi Suthep, zbudowana została około 700 lat temu jako świątynia dla mnichów-pustelników. Do dziś Wat Umong jest określana jako “leśna świątynia”, gdzie z dala od zgiełku miasta można wspaniale wypocząć oraz pomedytować.
Jak dojechać?
Świątynia Umong znajduje się 2 km na zachód od centrum starego miasta. Jadąc drogą Suthep od zachodniej strony fosy miasta mijamy tzw. Ulicę Kanałową (Canal Road), po prawej stronie drogi mijamy tereny Uniwersytetu Chiang Mai a my skręcamy w małą uliczkę na lewo. Zobacz na mapie.
Po przejechaniu kilometra od głównej drogi dojeżdżamy do bramy z wielkim napisem „Wat Umong”. Dokładna jej nazwa brzmi Wat Umong Suan Puthatham.
Parkujemy i mijamy sklep z pamiątkami oraz niewielki sklepik z napojami oraz przekąskami. Z prawej strony alejki ujrzeliśmy mapę z legendą w języku tajskim oraz angielskim. Z mapy wynika, że czeka nas przyjemny spacerek po terenie.
Zatrzymujemy się przy niej, gdy dołączają do nas ciekawskie koguty i kury. Wyglądają trochę inaczej niż nasze europejskie, a na pewno są mniejsze.
Podążamy dalej za wyznaczonymi wzdłuż alei strzałkami. Mijamy bibliotekę, która oferuje wiele książek o buddyzmie i innych filozofiach oraz kolekcję zabytkowych przedmiotów.
Dochodzimy do muru z czerwonej cegły, a właściwie jego ruin.
Pokryty mchem oraz wrastającymi roślinami wygląda jak ogrodzenie z Tajemniczego Ogrodu.
Wchodzimy po schodach prowadzących na szczyt muru.
Wszystko tu wygląda tajemniczo. Figurki pokryte mchem, odłamane ręce jakiejś postaci z pomnika, popękane schody, kruszące się cegły, jakby nikt o to nie dbał i nie restaurował. Po prostu czas się tu zatrzymał.
Drogowskaz pokazuje nam drogę do tuneli.
Po drodze mijamy pomnik króla Mangrai, pierwszego króla w linii władców „królestwa Lanna”, który był założycielem miasta Chiang Mai.
W XIII w ufundował on klasztor Umong, aby mnisi pobierający nauki w mieście mogli w ciszy, z dala od zgiełku miasta, oddawać się medytacjom.
Muzeum znajdujące się nieopodal było niestety nieczynne, zapewne z powodu wczesnych godzin rannych, jednak kraty zamiast okien pozwoliły na zaglądnięcie do środka.
Po drugiej stronie alejki dostrzegam galerię płaskorzeźb a na wprost iglicę ku czci indyjskiego króla Asoke, który był wielkim wyznawcą religii buddyjskiej.
Przede mną na wprost widzę jakby mur – budowlę, z umieszczoną na jego szczycie iglicą. To właśnie jest świątynia, do której prowadzą wydrążone w skale tunele, które są jednym z najbardziej spektakularnych aspektów Wat Umong.
Przed wejściem do tunelu możemy przeczytać historię powstania świątyni Umong na pamiątkowej tablicy.
Historia świątyni
Pierwotna nazwa świątyni to Werukattatharam, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy świątynia jedenastu kęp bambusa. W starych dokumentach zapisano, że po założeniu miasta Chiang Mai około roku 1297, król Mangrai zbudował ta świątynię na terenach jedenstu kęp bambusowych dla mnichów Phra Thera Chan i Singhol (Lanka), aby tu zamieszkali. W późniejszym czasie, pod dowództwem Phaya Kuena, wybudowano tunele świątyni (po tajsku tunel to U-mong). Od tego czasu świątynię nazywano U-mong There Chang lub po prostu wat Umong.
Dawniej świątynię zwano „leśną” (Aranawasi), jako że umiejscowiona jest na zalesionym terenie. Pagoda, znajdująca się na najwyższym szczycie przypomina kształtem wielki dzwon. Ściany tuneli pokryte są malowidłami przedstawiającymi życie Buddy.
Zachowane dokumenty mówią, że styl i architektura ‘chedi’ pochodzi z XV i XVI wieku, a w roku 1947 utworzono na tych terenach ogrody.
Obecnie świątynia Umong jest jednym ze znaczących klasztorów buddyjskich w Chiang Mai.
Co kryje się w środku?
Oczywiście przed wejściem, jak przed każdą świątynią buddyjską należy zdjąć obuwie.
Od razu uderza mnie zapach kadzideł oraz chłód pochodzący od kamienia.
Na końcu tunelu widać niewielki ołtarzyk z figurką Buddy, przed którym modli się kilkoro wiernych. W trakcie modlitwy zapalają oni kadzidełka, które następnie zostawiają przed ołtarzem. Często też przynoszą kwiaty.
Tunel rozgałęzia się na dwie strony. Na końcu każdego z nich widać podobne figury Buddy.
Idąc korytarzami zauważam w ścianach malutkie wnęki, a w każdej z nich umieszczone są dużo mniejsze statuetki Buddy, innych świętych oraz mnichów.
Po przejściu kilkudziesięciu metrów po tunelu łatwo zorientować się w ich geografii. Dobre oświetlenie oraz słońce wdzierające się przez wejście oraz otwory w suficie pozwalają na bezpieczne poruszanie się po świątyni.
W niektórych miejscach trzeba uważać aby nie uderzyć głową o sufit szczególnie przy schodach, szczególnie jeśli jesteś wyższego wzrostu. Ja nie miałam z tym problemu.
Opuszczamy świątynię. Muszę tylko znaleźć moje buty.
Wychodząc z tunelu z lewej strony spostrzegam kamienne posągi Buddy, ułożone w rzędach, które dają wrażenie cmentarza. Jednak nie mają nic z tym wspólnego.
Z tablicy informacyjnej dowaduję się, że figurki oraz głowy Buddy wykonane zostały w latach 1400 – 1550 przez rzeźbiarza Chao Chun Sirorasa, pochodzącego z okolic Phayao. Wyznawcy buddyjscy pozbierali je z opustoszałych świątyń z tamtych rejonów w latach 1968 -1970 i umieścili je właśnie w świątyni Wat Umong.
Schody z wyrzeźbionymi w kształcie smoka poręczami prowadzą nas na szczyt gdzie znajduje się wielka pagoda lub ‘czedi’.
W porannych promieniach słonecznych wygląda dość majestatycznie.
W trakcie modlitw buddyści okrążają ją trzykrotnie dookoła, jednak jest już po modlitwach porannych, a za wcześnie na następne.
Udało nam się pstryknąć kilka fotek młodej parze, która za tło do ślubnej sesji zdjęciowej wybrała właśnie scenerię świątyni.
Po kilkunastu minutach sesji zdjęciowej stwierdzamy ze zdziwieniem, że najczulszym gestem przywiązania i miłości jakim darzą siebie nawzajem nowożeńcy, był dotyk oraz całus w rękę. O żadnym pocałunku w usta, policzek, czy choćby uścisku nie ma mowy.
Chcesz wyemigrować do Azji?
Święte drzewa
Na całym terenie świątyni można zauważyć drzewa, których pnie obwiązane są wstążkami.
Tajowie w ten sposób zaznaczają drzewa, które zostały przez mnichów poświęcone, co jednocześnie znaczy, iż nie można ich wyciąć. Są jakoby pod ochroną.
Pomnik ku czci pierwszego mnicha pustelnika. Wychudzony trochę. Obecnie nie spotyka się często takiego widoku, a nawet powiedziałabym, że niektórym z nich całkiem dobrze się powodzi. Czasy się zmieniają.
Schodzimy ze szczytu i kierujemy się do jeziorka, które wcześniej widzieliśmy na mapie.
Mijamy starszego mnicha (ang ‘monk’) oraz zabudowania gdzie żyją zgromadzeni tutaj mnisi.
Na całym obszarze oprócz tuneli świątyni oraz pagody, znaleźć można mniejsze i większe kaplice i kapliczki, figury oraz statuetki przedstawiające Buddę oraz mnichów, czy też innych znanych wyznawców religii buddyjskiej.
Często zobaczyć można modlących się przy nich Tajów i nie tylko.
Dochodzimy nad jezioro. Na jego środku znajduje sie wysepka, do której możemy dostać się dwoma pomostami. Urokliwe miejsce i jakże spokojne i ciche.
Jeśli masz ochotę możesz nakarmić ryby czy gołębie. Podobno są tu też żółwie wodne. Nie mieliśmy szczęścia ich spotkać.
W wodzie natomiast zauważyliśmy wąsate ryby, zapewne sumy oraz dłuższe węgorzowate stwory.
Czas na wędrówkę powrotną, chociaż chciałoby się troszkę dłużej posiedzieć i poobserwować naturę.
W drodze powrotnej mijamy centrum medytacji, gdzie chętni pobierają nauki w tej dziedzinie.
Z tablicy odczytujemy jak wygląda dzień mnicha oraz uczniów pobierających nauki medytacji w tym ośrodku.
Cytaty buddyjskie
Na całym terenie świątyni rozmieszczone zostały tabliczki z powiedzeniami zaciągniętymi z filozofii buddyjskiej. Niektóre skłaniają do myślenia i zastanowienia nad naszym bytem oraz co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Cytat “Jedno dzisiaj jest lepsze niż dwa jutra” (ang. “One today is better than two tomorrows”) – bardzo mi się spodobał.
“Ten, który podąża za prawdą, żyje szczęśliwie” (tajska wersja angielskiego)
“Ten kto potrafi kontrolować umysł, może kontrolować życie”
“Wściekły pies nienawidzi wody” (ang. “The mad dog hates water”)
oraz poniżej
(ang. “The sex crazy man hates Dhama”). Tego powiedzenia nie rozumiem. Może powinnam skorzystać z nauk centrum medytacji to zrozumiałabym więcej.
Cały kompleks świątynny Wat Umong obejmuje powierzchnię 37,5 akrów i położony jest w całości na zalesionym terenie. Dobrze wybrać się tu wcześnie rano, kiedy to upał tak nie doskwiera i nie ma jeszcze tylu turystów.
Jest to wspaniałe miejsce, gdzie można uciec przed zgiełkiem miasta oraz wyciszyć się na łonie przyrody lub też poobserwować codzienne życie mnichów buddyjskich.











































