Blog
Ko Chang to wyspa na wschodnim wybrzeżu Zatoki Tajlandzkiej. Jest trzecią co do wielkości wyspą Tajlandii po Phuket i Ko Samui.
Wyspa Słonia leży na terenie Parku Narodowego Ko Chang, w skład którego wchodzi ponad 40 mniejszych wysepek. Po kilku dniach spędzonych na plaży oraz zwiedzaniu wyspy, postanowiliśmy się wybrać na wycieczkę na ‘cztery wyspy połączoną z nurkowaniem’.
Muszę tu wspomnieć, że jak na taką niewielką wyspę jaką jest Ko Chang, naliczyłam tutaj chyba osiem szkół nurkowania głębinowego. Jeśli jesteś więc zapalonym nurkiem to na pewno znajdziesz miejsce do nurkowania w błękitnych wodach dookoła okolicznych wysp.
W naszym ośrodku zarezerwowaliśmy bilety w cenie 650 Baht za osobę. Cena zależy od biura czy hotelu, w którym rezerwuje się wycieczkę, więc warto szukać gdzie jest taniej.
Rano kierowca “pick-upa” odebrał nas z ośrodka ok 8.30 i ścinając zakręty oraz pędząc jak szalony dowiózł nas do przystani łodzi Bang Bao znajdującej się na południu wyspy. Z ulgą wysiadłam z tego środka transportu.
Na miejscu zostaliśmy opieczętowani literą S na dłoni, znak firmy “Sattra”, która była organizatorem wycieczki.
Po przejściu na pokład naszej łodzi, dokładnie o 9.30, wyruszamy w podróż. Przy wylocie z zatoczki na wybrzeżu znajduje się niewielka kapliczka, czy świątynia. Kiedy ja mijamy kapitan łodzi trzykrotnie trąbi na pożegnanie, a wszyscy składają dłonie i wykonują tajski ukłon, czyli “wai”. Trochę nas to zdziwiło, ale zapewne to taka tradycja oddania pokłonu Buddzie lub rodzaj modlitwy o szczęśliwy rejs.
W pewnym momencie w oddali, dostrzegam ogromny statek pośród palm na wybrzeżu, to Ośrodek “Boat Chalet”, gdzie spędziliśmy Sobotę Wielkanocną na plaży.
Mijamy kilka mniejszych i trochę większych wysepek, gdzie nie dostrzegam prawie wcale plaż piaszczystych. Większość ich wybrzeży było kamieniste oraz trudno dostępne, z tego też powodu wiele z tych wysp jest dzika i niezaludniona.
Nasza łódź to coś w rodzaju dużej wycieczkowej łodzi drewnianej, z dwoma pokładami. Zasiadamy na dolnym pokładzie, gdzie znajduje się toaleta oraz sklepik z napojami i jedzeniem. Łódź może pomieścić na pokładzie około stu osób.
















W trakcie całego rejsu, który trwał prawie 8 godzin, dwukrotnie dostajemy owoce w postaci arbuza oraz ananasa. Również dwukrotnie serwowano gorące posiłki, czyli ryż lub makaron z kilkoma rodzajami mięsa i warzyw do wyboru. Woda pitna, kawa oraz herbata dostępne w każdym momencie. Wszystko przygotowane ze świeżych produktów w trakcie podróży przez dwie sympatyczne Tajki.
W trakcie rejsu odwiedziamy wyspy: Ko Yak Yai, Ko Yak Lek, Ko Rang i Ko Wai. Przy każdej z nich zatrzymujemy się na nurkowanie z maską wśród ciekawych raf koralowych.
Pływanie pośród przepięknych, kolorowych rybek oraz innych stworzeń morskich jest chyba dla każdego niesamowitym przeżyciem. My mieliśmy paczkę miękkich bułek (można zakupić przed wyjazdem w porcie za 20 Baht), którymi karmimy rybki. Te pojawiają się nie wiadomo skąd, dosłownie w kilka sekund po wrzuceniu kawałka bułki do wody. Kiedy nasze zapasy skończą się, ku mojemu zaskoczeniu, wyczuwam jak te malutkie rybki z żółtym paskiem zaczynają podskubywać mój strój. Mam nadzieję, że chodziło im tylko o strój.
Wycieczka udana choć wolałabym w mniejszym gronie. Wspaniałe wrażenia i niezapomniane przeżycia. Żałuję tylko jednego – że nie mam wodoodpornego aparatu, aby zrobić zdjęcia pod wodą.
Moje rady odnośnie nurkowania z rurką:
- obuwie do nurkowania jest bardzo przydatne w płytszych, kamienistych miejscach oraz przy rafach koralowych. Ochronią twoje stopy przed skaleczeniami.
- uważaj na rafy koralowe, których powierzchnie są bardzo ostre i łatwo się o nie skaleczyć (szczególnie w płytszych wodach). Ja pokaleczyłam ręce kiedy nurkowałam przy brzegu w wodzie po kolana i chciałam się podeprzeć rękami.
- uważaj na jeżowce, nie dotykaj a przede wszystkim uważaj aby nie stanąć na nie, gdyż ukłucie może być bolesne, a rana goi się długo. Może również dojść do zakażenia. W przypadku gdy jednak zostaniesz ukłuty długim kolcem polecam metodę naszego przewodnika z łodzi. Rurką od maski uderzaj miejsce ukłucia tak długo, aż miejsce zrobi się czerwone i napuchnie. Wtedy z łatwością usuniesz pozostałość kolca wyciskając palcami. Nie zapomnij o zdezynfekowaniu rany.
- dobrze jest mieć własną maskę z rurką, nie każdą maskę dopasujesz do swojej twarzy, szczególnie gdy ma się drobniejszą budowę. Ja się męczyłam z maską, którą dostałam na łodzi, ciągle miałam w niej wodę. Całe szczęście, że miałam swoje okularki do pływania.
- używaj kremu z wysokim filtrem, minimum 30 SPF! Naprawdę o poparzenia słoneczne bardzo łatwo. Osoby z jasną karnacją powinny unikać słońca w samo południe lub jeśli to konieczne ubrać koszulę z długimi rękawami. My w takich pływaliśmy, dzięki temu uniknęliśmy słońca w najgorętszej porze dnia.
- Nie zapomnij o ochronie głowy. Kapelusz, czapka czy chustka na głowę ochronią przed udarem słonecznym, szczególnie jeśli siedzisz na łodzi przez parę godzin.
